Strona:Korczak-Bobo.djvu/190

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.

wasza prawda, ludzie, czemu zabieracie mi moją jasną, czystą, świętą.
Więc chcesz, abym poszedł za twoją prawdę okrutną, o świecie? Nie, chodź raczej za moją prawdą

„prawdą motyla“.
∗             ∗

Motylem jestem.
Upojony życiem, młodością, nie wiem jeszcze dokąd się zwrócić, ale nie pójdę za wami.
Nie pozwolę życiu zmiąć swych barwnych skrzydeł, nie pozwolę zniżyć swego lotu.
Dawno już chciałem wyspowiadać się przed wami, lecz bałem się, że nie zrozumiecie, wstydziłem, że wyśmiejecie.
O biedni, jeśli nic wam nie powie ta spowiedź motyla.

∗             ∗

Jeśli wiara w tryumf dobra jest snem, chcę spać. Życie mnie budzi, więc uciekam do szumu drzew, do szeptu strumienia, do woni łąk, do szmeru zbóż, — uciekam.