Strona:Korczak-Bobo.djvu/189

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.

Echo natury odpowiada: święta.
Wołam: przyjaźni czysta.
A echo mówi: czysta.
Natura rozmawia ze mną, nie przeczy; ja wierzę jej słowom.
A oto ludzie.
Wołam: miłości bratnia.
Echo świata odpowiada śmiechem: niema jej, jest egoizm tylko.
Wołam: ideale.
A świat: niema, jest tylko tęsknota za nim.
Wołam: o miłości.
A świat: niema jej, są tylko żądze.
Wołam: pocieszycielko nadziejo.
A świat: matka głupich.
Wołam: nie budźcie mnie, okrutni i bezlitośni.
A świat: zbudź się, otwórz oczy.
W imię czego budzicie mnie, bym cierpiał?
— W imię prawdy.
O nie chcę waszej prawdy, bo mam własną, którą kocham, nie wydzierajcie mi jej.
A teraz wiecie, dlaczego wolę słuchać głosu natury.
Jeżeli taką jest twoja prawda, świecie, toś grzeszny, zły, skalany. Jeśli taką jest