Strona:Korczak-Bobo.djvu/178

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.
170

wytargał za uszy, zwymyślał od smarkaczy i zasadził do geometrji, bo ten wulkan, ogień, kapitan okrętu i wódz może nie dostać promocji.

∗             ∗

Znów przesada. Pamiętnika nie spalę, wiem o tem doskonale a gdybym spalił, popełniłbym kapitalne głupstwo.
2. Jeżeli nawet jest przesada w tem co pisałem, jest to jednak wewnętrzne przeżycie, za które niema racji targać za uszy.
3. Nie jestem ani błaznem ani smarkaczem tylko bardzo inteligentnym młodzieńcem (w porównaniu z kolegami), trochę spaczonym przez brak pedagogicznego kierunku.
Z ostateczności w ostateczność, brak równowagi — to cecha mego wieku.
Słuszne natomiast jest, że trzeba się wziąć do nauki szkolnej, bo sam pan korepetytor może nie dostać promy, i będzie wstyd.
Pójdę do doktora, może uzna że przy moim temperamencie naprawdę już czas, jak twierdzi wielu kolegów (M. P. L. B.), że moja trema niema racji, bo bądź co bądź czuję się źle.
— Wstyd mi?