Strona:Korczak-Bobo.djvu/141

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.
133

i Napoleona, tylko nam nic nie wolno. Soc. do mnie więcej przemawia, bo chociaż teoretycznie jest przeciwpatrjotyczny, ale w praktyce tak nie jest, zresztą jeżeli broni w Polsce lud od wyzysku, to przecież broni nie chińczyków tylko polaków. Wakacje poświęcę studjom ekonomicznym. Zdaje mi się, że rozwijam się normalnie, pozostawiając je na koniec. Najprzód stosunek człowieka do natury, której jest wytworem, a potem ludzi do ludzi. Szanownemu uczniowi dałem dziś w skórę. Lekcji nie zrobił i hardo się stawiał. Kiedy go biłem i mocowałem się z nim, byłem pobudzony. Przyszło mi na myśl, czy między nauczycielami surowymi niema takich „ludzi zwierząt“, którym znęcanie się sprawia zadowolenie erotyczne. Myśl godna leniucha. Trzeba się serjo wziąć do nauki, bo filozofowaniem egzaminów się nie zdaje.

11 maj.

Ostatni raz byłem dziś w tornistrze. Gdyby człowiek miał możność przesuwania czasu bez możności cofania go, — żyłby jedną chwilę, ciągle pragnąc być starszym.
Przechodziłem przez ogród. Siedzieli Ad. i Aniela. Zdaje się, że są obrażeni, że mimo zaproszenia, nie byłem. Ledwo się odkłonili. Narazie rozgoryczyło to mnie, a teraz kpię sobie.