Strona:Klemens Junosza - Z pola i z bruku.djvu/105

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została skorygowana.


— Więc jeżeli tak, to pozwólcie, żebym jak dotychczas z wami była... ja pana Wacława szanuję, ale bez przywiązania za niego nie wyjdę, chociażby był dziesięć razy bogatszy niż jest... Przy pierwszej sposobności wprost mu powiem, niech sobie ten projekt z głowy wybije. Chce się żenić — czyż mało panien w Warszawie, nie jedna chętnieby wyszła za niego!
Konkurent nie usłyszał jednak tej odpowiedzi stanowczej, gdyż nie zwracał się wprost do panny Jadwigi z pytaniem, tylko na rodziców jej wciąż nalegał, ci zaś odpowiadali wymijająco, licząc na to, że może córka postanowienie swe zmieni...
Pewnej niedzieli, pani Zenobia z mężem i z jedynaczką wybrali się na wycieczkę do Jabłonny; mieli wyjechać rano, przepędzić cały dzień na świeżem powietrzu i wrócić do miasta wieczorem. Dla pracowników miejskich taka wycieczka to rozkosz, marzą o niej przez cały tydzień, a w niedzielę z wielką trwogą spoglądają na niebo, czy deszcz nie stanie na przeszkodzie.
Tym razem pogoda była prześliczna, jak na zamówienie. Panna Jadwiga ubrała się szybko w jasną sukienkę, w której wyglądała zachwycająco, matka wyszykowała koszyk prowizyi, ojciec zazwyczaj małomówny i smutny ożywił się jednak i rozruszał.
Na przystani było sporo osób, statek parowy wyrzucał z komina kłęby dymu; przy wązkiej kładce tłumnie ciśnięto się na pokład.