Strona:Klemens Junosza - Wianki.djvu/2

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.

Nic niema na świecie milszego nad wianek,
Nad śliczny wianeczek skromniutki,
Co z polnych i świeżych uwity równianek,
Z bławatków, róż, niezabudki,
Na skroni dziewiczej tak pięknie jaśnieje,
Na gładkiem bieluchnem lśni czole,
A każdy kwiateczek w tym wianku się śmieje,
Jak wiejskie rumiane pacholę...
Promieni się szczęściem jak wiosny poranek,
Nic nie ma świecie milszego nad wianek.

I dawniej chodziły dziewczęta nad wodę,
I z mostu patrzyły na fale,
A rzeka dwoiła ich piękną urodę,
Pieściła ich obraz w krzystale,