Strona:Klemens Junosza - Wedle pocieszenia.djvu/4

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.

już nie ma! ryknął głośnym płaczem chłopisko — pusta moja chałupa... sierocka.
— Cich! cich! nie zawódź Wojtusiu — pocieszała Zajęczycha — tać ja tobie życząca i swojacka i kuma.
— Dyć prawda.
— To słuchajta kumecku... Jagnę Zagrodziankę znata?
— Toć znam.
— Nie dziewka, co?
— Dyć, dziewka, jak dziewka, wiadomo!
— Swarne dziewczysko, jak rzepa — i na gębie gładka...
— Dyć nie kostropata...
— I w sobie podufała... zasadna...
— Niech ją tam — rzekł obojętnie Wojtek — Małgosi mojej nie ma!
— Rychtyk! chłopskie żałowanie, to jak kotowe płakanie, a ja wam zawdy powiadam, że co Jagna to Jagna!
— Juści Jagna.
— Gruntu będzie miała swojego moc, przez krowy tyż nie jest, naucna na wszystkie sposoby....
Chłop milczał.
— Ruchnijta się kumie raz, siedliśta jak zmokła wrona nieprzymierzając. Bierta gorzałki kwartę, idziem do zagrody...
— Tak zara?
— A co? co z głowy, to z myśli. A wieta wy, dziś nam Bóg miłosierny dał czwartek, w niedzielę zapowiedź być musi, boć kusoki wnet... a jakuratnie tylko trzy niedziele ostało!...
Chłop ciężko z ławy się podniósł.
Zajęczycha do Jankla do alkierza wpadła....
— Ny, ny, Wojczechu — mówił żyd, z flaszką gorzałki wychodząc — wy sobie słuchajta, co wam Zajęczycha gadają, uni wam dobry interes dają do ręki...
— Oj, kiej strasecnie markotno...
— Aj waj, co to jest markotno? wusy dues a sołche markotność? to co buło, to już buło; a co szedzi w żemie... to już przepadniało.... Co to jest za gadanie? Weźta wy sobie tak na delikatne rozum, ja wam co powiem! A jakby napsikład kot sobie obrócił ogonem, to jak wy myślita, co by buło?
— Jaki ci ta zaś kot znowu?
— Nie rozumita? ja powiadam, że jakby, tak do psipadku, niech Pan Bóg zabroni, wy same umarli, a wasze nieboszczka kobita by sobie ostała, to co wy myślita, że una by buła przez chłopa?
— Pewnie że nie.
— Tak samo i wy nie będzieta przez babe, bo co to jest chłop przez babe? to nic nie jest! to kapcon jest! cały gałgan sze zrobi!
— Prawdziwie niby...
— Ja wam co powiem, widzita wy ten bankocetel?