Strona:Klemens Junosza - Obrazki z natury - W powodzi kwiatów, Gdy konwalje.djvu/23

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


nia tak zwanych «robótek kobiecych» doprowadzona jest do możliwej perfekcji. Jakie też przepyszne kwiaty ma doktór na poduszkach, pantoflach czapeczce!, nawet wykałaczka do zębów ozdobiona jest jakąś mikroskopijną lilijką, która, zdaje się, że przemówić pragnie, że radaby powiedzieć szczęśliwemu jej posiadaczowi: «słuchaj, niewdzięczniku, miej ty serce, patrzaj w serce.»
A kto uwił te wszystkie bukiety i równianki z kwiatów żywych? Kto wyszył kwiaty martwe na pantoflach i poduszkach filozelą i kordonkiem? Kto zgromadził w mieszkaniu szczęśliwego doktora tę różnobarwną dziatwę flory, jeżeli nie piękne pacjentki w X. nad X. Niedarmo pani Bajla, poważna kupcowa, utrzymująca w X. nad X. skład szuwaksu, cukru, bawełny i innych towarów galanteryjnych, dowodziła, że jak jej pamięć daleko sięgnąć może, nigdy jeszcze kordonki, pele i włóczki nie miały takiego odbytu.
Taki stan rzeczy trwał przez cały kwartał, doktór gorliwie pełnił swe obowiązki, a im więcej mu kwiatów przy-