Strona:Klemens Junosza - Monologi.djvu/191

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została skorygowana.





Przed niedawnym czasem, przed rokiem zaledwie, mówiłem do siebie tak: nic mi do szczęścia nie brakuje... a jednak... Jestem zdrów, mam majątek, powiadają, że jestem przystojny, że ludzie mnie lubią... Ożeniłem się nie dawno z kobietą piękną, miłą i bogatą, kochamy się, mamy własny powóz, śliczny apartament, znakomitego kucharza i teściowa przy nas nie mieszka... Świat mi szczęścia zazdrości... a jednak... Ja nie jestem szczęśliwy...
I to nie — jestem najnieszczęśliwszy pod słońcem!
Otóż w tem właśnie była moja niedola, że pod słońcem!
Co to jest? Czy bakterye idei materyalizmu i nicości rozmnożyły się w moim mózgu i zmu-