Strona:Klemens Junosza - Monologi.djvu/177

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została skorygowana.





Pani Pipermenth, otyła żydówka, lat 40, ubrana pretensyonalnie; z pod kapelusza widać perukę, w rękach parasolka i torebka.


Oj, oj, gorąco! niech moje wrogi mają taki smak! ja już stąd odjadę. Te wody, te kąpiele popsuły mi wszystkie nerwy!... Doktor Rajsenhering, od mojej ciotecznej siostry syn... wielki doktor! — on jeden poznał się na mojej słabości, on jeden powiedział: „Pani Pipermenth, pani masz nerwy!“ On się poznał. Ja naprawdę mam nerwy (żeby moje wrogi mieli dwa razy tyle!).
Pani pozwoli, ja sobie usiądę. Ja widzę, że pani jest także kupcowa... Jaki pani ma interes? Aha, handel win i korzeni — ja zaraz zmiarkowałam. Ja też mam handel win i korzeni i zajazd. Pierwszy hotel na cały Lubartów...