Strona:Klemens Junosza - Monologi. Serya druga.djvu/50

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została skorygowana.

Daleko jestem... bardzo daleko...
Czuję, to jest czułem pewne szczypienie w nodze.
Przyznam się, że nie wiedziałem, jaka to może być anatomia koło kolana. Powiedział mi jeden doktór, że to jest interes nerwowy... Ładny geszeft!

(Po chwili).

Aj! (chwyta się za ramię). Niech go licho weźmie! Ten interes nerwowy potrzebuje mieć filię w ramieniu? Nie wiedziałem... Ja taki znawca na całą pajtologię....

(Po pauzie).

A któż mi zaręczy, czy tam nie jest całkiem niezależny geszeft, czy to nie jaka nowa awantura kościana, muskułowa albo skórzana? Czy ja wiem?
Nie, przepraszam państwa, ale ja idę do doktora; ja się wolę spytać, naradzić się z nim... Choć ja jestem duży znawca, ale co dwie głowy, to nie jedna. Przytem... ja się trochę boję... Na ten ból w ramieniu nie zdarzyło mi się jeszcze chorować...