Strona:Klemens Junosza - Monologi. Serya druga.djvu/23

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została skorygowana.





Ja pana radcego przepraszam, ale tak nie może być! U pana dobrodzieja lokator to pierwsza osoba! Za co? Czy on kupuje plac, cegłę, wapno, czy płaci za plan? Pan radca mówi, że on mieszka!... Za przeproszeniem, to jest gruba omyłka, to jest „fykcya.“ Jakim sposobem może mieszkać, kiedy dom wcale nie jest jeszcze postawiony? I kogo pan radca broni? Takiego, który nie jest, którego pan nigdy w życiu nie widział... Fe!
Powiada pan, że on będzie. Dobrze, niech będzie, wtenczas o nim pomyślimy, damy mu wszystkie dogodności, niech płaci i niech sobie używa. Damy mu śliczny apartament. Cztery pokoje i pasaż. Masz tobie! Pan radca znowuż zawróci głowę, że miejsca jest ledwie na trzy... Proszę pana, ja też jestem znawca, ja już buduję