Strona:Klemens Junosza - Interesująca historja, w której nie ma nic.djvu/2

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.

Mili słuchacze!
Miałem zamiar napisać wam opowieść pełną okropności, pod tytułem:

„SKALECZONY HONOR
CZYLI
Pistolet szklanny głośno strzelający.
Romans obyczajowy społeczny
z kopersztychami na cynku.“

ale dam pokój.
Spółcześni ludzie są bardzo draźliwi, łatwiej im jest obrażać się niesłusznie, aniżeli słusznie na kawałek chleba pracować w spokoju i cichości.
Taki już widać czas, takie powietrze.
Bohaterowie rosną jak grzyby po deszczu, a cochwila chodzą głuche wieści, że ten lub ów wrzący Achilles zraniony w piętę honoru, dobrawszy sobie do pomocy dwóch Ajaksów, postanowił uciąć głowę swemu przeciwnikowi — wpakować go na dzidę jak na rożen, lub też wsadzić mu dwie torpedy w kieszenie od fraka i podminować tak, aby wyleciał w powietrze jak okręt... lub (dla jasności wyrażenia) jak pancernik turecki.
Szczęściem dla świata i dla ludzi, ten proch zapalczywości dzisiejszej bywa zwykle zamoczony w winie, i traci swoją moc wybuchającą, zaś strach pomimo ciężkich czasów, ma jeszcze dotychczas wielkie oczy, chociaż wszystko zmniejsza się do minimum.
Gdyby nie to, — księgi ludności byłyby zupełnie zbyteczne, a nowonarodzone niemowlęta strzelały by się jeszcze w kołyskach o obrazę honoru — ludzie wszyscy wyginęli by co do nogi, zabrakło by obrażonych niewinności, bohaterskich mścicieli krzywd, walecznych pikaderów, wychodzących na arenę z czerwonemi chustkami... zabrakło by literatów, wydawców i czytelników...
Na świecie zostałyby tylko istoty wieczne, nieśmiertelne. Genjusz włóczyłby się jak dziad po ziemi, szukając istoty którą by natchnął, dowcip położył by się spać pod cieniem drzew, cnota zaczęłaby z nudów zażywać tabakę i robić pończochy, a waleczność paliła by spokojnie fajkę, siedząc na obszarach pustego świata w szlafroku i w bawełnianej szlafmycy na głowie.
Pytanie coby wtedy robił honor?
Przyzwoity ten staruszek, lubiący wzorem wszystkich staruszków gawędzić, a niemając komu powierzać myśli, wziąłby kilka tysięcy ryz papieru i rozpoczął pracę zajmującą pod tytułem:
„Pamiętniki Honoru, przez niego samego opowiedziane; czyli studnia pomysłów dla fabrykantów i rękodzielników literackich.“
O ile wieszcze duchy, ożywiające doczesne nasze futerały literackie, mają stosunki z istotami abstrak-