Strona:Klemens Junosza - Historya o kilku emerytach i jednym fortepianie.djvu/2

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.
HISTORYA
o kilku emerytach i jednym fortepianie.
OBRAZEK
przez
Klemensa Junoszę.


Było to w lecie, w owéj błogosławionéj porze, w któréj w Dolinie pełno było ludzi, na ulicach mnóstwo kurzu, a na drogach żelaznych moc podróżnych.
Zakochani grali w zielone, bogaci wyjeżdżali do wód, a poeci, powołani i niepowołani, stroili lutnie do pieśni na cześć krzaków, ptaków i robaków....
Warszała budziła się wcześniéj niż zwykle, a na wsiach wstawano jednocześnie ze słońcem.
Było jakoś lżéj na świecie, ciepléj i miléj; słońce grzało bezpłatnie, drzewa dawały cień darmo, a nieraz chmura