Strona:Klemens Junosza - Historya o kilku emerytach i jednym fortepianie.djvu/15

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.

ja miałam jednego męża i to na mnie gadali, a tu ośmiu! Boże miłosierny, co to za świat teraz, proszę oto stoi fortepian w drugiéj stancyi.
Istotnie w drugiéj stancyi stał długi fortepian, podobny z kształtu do leniwego pieroga, na cienkich nóżkach, z bronzami i z pedałem w kształcie lutni strzaskanéj.
— Czy tylko dobry?
— Jakto czy dobry: fortepian z dwoma szprycami przecież, a jaki ton! niech się organy chowają, proszę spróbować, bardzo proszę, jak w domu własnym.
— Kiedy podobno żaden z nas nie grywa.
— To ja panom zagram, — rzekła jejmość i obtarłszy palce o fartuszek, zabębniła polkę.
Późniéj pan Inocenty spróbował każdy klawisz z osobna, wyliczono pieniądze, a na odchodném jejmość dygając w progu, mówiła:
— Moje uszanowanie córeczce, ra-