Strona:Klemens Junosza - Historya o kilku emerytach i jednym fortepianie.djvu/14

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.

uczciwe kobiety i to jeszcze.... wieluż panów tu jest.... o la Boga! w ośmiu — stróżu! Walenty!
— Niechże pani nie krzyczy, my za interesem, tu jest podobno pantalion do sprzedania.
— A to co nowego? siedemnaście lat chwała Bogu jestem wdową i mam miéć pantalion, odczepcie się, panowie odemnie!
— Więc klawikord! fortepian! pianino! przecież pani ogłaszała w Kuryerze.
— A bo mam do sprzedania, to ogłaszam — i na cóż to panom fortepian?
— Do grania.
— Co takim starym panom po graniu?
— Widzi pani, mamy córkę.
— Chryste Jezu! ośmiu dziadów ma córkę!
— Niechże się pani nie irytuje, bo pójdziemy i fortepianu nie kupimy.
— Dobrze, dobrze, a co mi tam do tego; albo to mało złego na świecie,