Strona:Klemens Junosza-Wybór pism Tom II.djvu/134

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


Stasi, która pomimo niewyspania i zmęczenia, wzięła się do pisania listu do brata.
Czuła potrzebę podzielenia się wrażeniami swemi, a jedynym jej powiernikiem był Czesław.
W długim liście opisała mu dzieje pobytu w domu szwagra, ów świetny raut, kaszlącego vice-dyrektora, otyłego finansistę, który wciąż o swoim synu opowiadał. Przedstawiła w liście te wszystkie postacie, jakie się przed jej oczami przewinęły, a w rezultacie wyraziła żal za Warszawą, za Ogrodową ulicą i za tem zatrudnieniem, któremu się z takiem zamiłowaniem oddawała.
„Drogi Czesiu, brzmiał jeden ustęp listu, ty, jedyny na ziemi powierniku mój i przyjacielu, ty zapewne zrozumiesz, jak mnie ta cała komedya nuży i męczy, jak przykro dotykają te nadskakiwania i hołdy. Tak niedawno jeszcze nikt się o mnie nie troszczył, nikt nie interesował. Szłam spokojnie wytkniętą raz drogę, a przy zajęciu, przy pracy, dnie ubiegały szybko. Dziś tu każda godzina tygodniem mi się zdaje; zmiana postępowania Adolfa względem nas, jego szczególna opieka jaką mnie i mamę otacza, robią na mnie niewypowiedzianie przykre wrażenie. Jesteśmy dziś w jego oczach bardzo drogie, ponieważ jakaś sukcesya ma spaść na nas. O! jakże pragnę, żeby nas ominęła! Jeszcze jej nie mamy, a już się daje we znaki! Po dzisiejszym raucie, na którym zbierałam oklaski za śpiew i słuchałam porównań mego głosu z głosami najpierwszych artystek (głosu, którego, jak wiesz, prawie nie mam), przyszła do mnie mama z miną bardzo po-