Strona:Klemens Junosza-Pająki.pdf/168

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


Pan L. B. Hapergeld zamyślił się i rzekł do żony:
— Wiesz ty co? Nasz kochany pan Karol zaczyna się buntować.
— Co?
— Buntuje się.
— Jakim sposobem?
— Naprzód zarabia teraz dużo i płaci, a powtóre chce jakąś kasę zakładać.
— To łajdak! Za nasze dobre serce! Ja tobie zawsze mówiłam, Leoś, że ty masz zanadto dobre serce!
— Ty masz racyę.
— Ja zawsze mam racyę. Ty jego potrzebujesz dobrze teraz przydusić.
— Ja go przyduszę.
— Co chcesz, taki jest świat, taka wdzięczność ludzka! Czy myśmy jego mało ratowali w potrzebie? Czy nie robiliśmy mu łaski, dobrodziejstwa? Ty byłeś dla niego, jak ojciec, a co on jest?
— On jest łajdak.
— On jest dziesięć razy łajdak i gałgan, kiedy się przeciwko nam buntuje. On szelma jest i cygan.
— Ty, Reginka zawsze masz śliczną racyę.