Strona:Klemens Junosza-Pająki.pdf/121

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


wierzycieli, na awizacyach sądowych i tym podobnych dokumentach?
Rozsypał, bo mu się tak podobało. Zeszył wszystkie kartki mocną nicią; nie całkiem akuratnie, bo nie praktykował u krawca i poplamił je cokolwiek bo pisał w nocy, a w nocy nie świeci przecież słońce, tylko łojówka.
Oto jest cała prawda, dotycząca zewnętrznej strony rękopismu, a że dziadzio nie pisał go na welinie i nie kazał oprawić w turecki safian, to świadczy, że cenił zawsze wyżej treść, aniżeli formę i że rozumiał doskonale, iż owoc głębokich rozmyślań, to przecież nie weksel, który ma być akuratnie podług wzoru napisany.
„Ja ci nie tłómaczę, lube dziecko — pisał dziadzio — co jest weksel, tak samo, jak nie uczę cię, która jest litera a, ponieważ umiesz czytać i znasz alfabet, ale to ci przypominam, że zanim wypłacisz pieniądze, to powinieneś weksel obejrzeć siedm razy: cztery z tej strony, co zapisana i trzy razy ze strony przeciwnej. Z pierwszej może być niedokładność i opuszczenie, z drugiej jaki niepotrzebny dopisek. Bywały już z takiego powodu sprawy sądowe i straty, a tego zawsze trzeba unikać.