Strona:Klemens Junosza-Nasi żydzi.djvu/60

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


są noszący nazwisko „Brodzkich“. Tak nazywają stypendystów, otrzymujących po kilkaset rubli rocznie, z funduszu zapisanego na rzecz szkoły przez głośnego milionera kijowskiego, Brodzkiego.
„Jeszybot“ wołożyński ma wśród żydów, zwłaszcza litewskich, bardzo poważną reputacyę.
Zanim zakończę ten rozdział, muszę się zabezpieczyć przeciwko ewentualnemu zarzutowi. Ktoś, nieobeznany bliżej z istotnym stanem rzeczy, może powiedzieć, że obecnie chedery, z powodu wydanych w roku zeszłym rozporządzeń rządowych, uległy reformie, że zyskały pod względem sanitarnym, oraz pod względem kwalifikacyi naukowej mełamedów, i że, prócz tego, w ostatnich latach, w sferach inteligentnych żydów ujawniło się dążenie do zakładania szkół wyznaniowo-rzemieślniczych.
Rzeczywiście, skutkiem rozporządzenia, o którem mowa, w Warszawie i w miastach gubernialnych, jakieś kilkadziesiąt chederów jawnych urządzono pod względem sanitarnym znośnie. Wszakże po za chederami jawnemi, istnieje w tychże miastach mnóstwo chederów tajnych, gdzie wszystko odbywa się podług dawnego trybu. Cóż do-