Strona:Klemens Junosza-Nasi żydzi.djvu/47

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


cianin, oddziału zaś damskiego, owej tak zwanej „mikwy“, strzeże żydówka. Dalej, miasteczko, ze względów, o których mówiliśmy poprzednio, utrzymać musi „szocheta“ (rzezaka), w większych miasteczkach jest ich po kilku.
Ciężar utrzymania tego specyalisty, który posiadać musi odpowiednie wykształcenie talmudyczne, ponoszą wszyscy konsumenci mięsa — a zatem cała ludność.
Rabin, także w każdej mieścinie niezbędny, nie jest „duchownym“ w tem znaczeniu, jak my ten wyraz pojmujemy, gdyż duchowieństwa wogóle u żydów niema.
Nie znają oni hierarchii duchownej, nie znają święceń, nie uznają nawet autorytetu w sprawach wyznaniowych. Najbiedniejszy woziwoda może nie usłuchać rabina, jeżeli ten zaleciłby mu wykonać coś, coby się sprzeciwiało przepisom talmudu.
Żydzi nie znają też sakramentów, a dopełnienie takich czynności, jak „aktu przymierza“ (obrzezania), ślubów małżeńskich, może być wykonane przez każdego pełnoletniego żyda.
W rabinie szanują żydzi tylko uczoność. Zastrzegam, że mówię o rabinach zwykłych,