Strona:Klemens Junosza-Nasi żydzi.djvu/20

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


ku, dokoła którego stoją zwartym szeregiem domy żydowskie i kilku wązkich uliczek rozbiegających się w różne strony. Przy tych uliczkach mieszczą się domy ludności chrześciańskiej, zajętej bądź rolnictwem, bądź rzemiosłami. Długi szereg stodół po za miastem — dopełnia całości.
Żydzi osiedleni są przy głównym punkcie miasta, przy rynku, tu mają szynki, sklepy i kramy, tu są mieszkania potentatów (!) pieniężnych — głównych dostarczycieli drobnego lichwiarskiego kredytu. Tu koncentruje się handel. Nieco dalej jest synagoga wielka (bo i małych nie braknie), kilkanaście chederów, gdzie małe dzieci się uczą, locum rabina i różnych dygnitarzy kahalnych. W każdej mieścinie to samo.

Wiadomo, że głównem zatrudnieniem żydów był i jest handel. Przed pół wiekiem, przed trzydziestoma laty, kiedy jeszcze nie było w kraju tylu dróg żelaznych, ile dzisiaj jest, miasteczka nasze, zwłaszcza położone przy szosach i ważniejszych traktach, miały pewne znaczenie handlowe[1]. Żydzi, a ra-

  1. Faktem jest, że np. żydzi Międzyrzeccy (gubernia Siedlecka) trudnili się wożeniem towarów z Lipska do Moskwy, a w Międzyrzecu były największe składy futer i wszelkiego rodzaju towarów z za gra-