Strona:Klemens Junosza-Nasi żydzi.djvu/116

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


twierdzenia powyższych autorów znacznie osłabiają. Nie mamy zamiaru zaprzeczać, że rządy ulegały wpływom duchowieństwa i że mogły mieć na uwadze interesa panującego wyznania. Mógł to być motyw jeden, lecz nie jedyny i nie wykluczający innych, które w oczach prawodawców miały bardzo poważne znaczenie.
Szło o zabezpieczenie włościan od wyzysku i demoralizacyi. Sto lat temu, kiedy podczas sejmu czteroletniego w Warszawie, dużo o kwestyi żydowskiej pisano i kiedy wydano setki broszur w tym przedmiocie, o szkodliwej działalności żydów na wsiach mówiono mniej więcej to samo, co dziś.
Gardzą ciężką pracą, boją się jej, wolą handelek, lichwę i w ogóle lekkie życie. A nie trzeba zapominać, że wówczas kwestya żydowska nie była w tej fazie ostrej, że tak powiemy, jak dziś. Żydzi chętniej osiedlali się w miastach, aniżeli na wsi, było ich liczebnie mniej w stosunku do rdzennej ludności i warunki utrzymania się mieli o wiele łatwiejsze. Wtedy już jednak, powtarzamy, niechętnie przyjmowano myśl osiedlania ich na wsi, wyrażając przekonanie, że w ciągłym stosunku i sąsiedztwie wzajemnem, żyd będzie wyzyskującym a chłop wyzyski-