Strona:Klemens Junosza-Nasi żydzi.djvu/117

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


wanym, żyd się zbogaci, chłop upadnie i zmarnieje.
Ta obawa dziś sto razy więcej jest usprawiedliwiona, aniżeli przed wiekiem, powiem nawet, aniżeli przed laty trzydziestoma. Przed ostatecznym upadkiem małych miasteczek, żydzi pojedynczo osiedlali się na wsiach. Pachciarz, dzierżawca propinacyi, smolarz, sadownik dzierżawiący ogród przez lato — oto byli żydzi wiejscy.
Nie słyszano, żeby żyd jaki, oprócz wymienionych powyżej, wynajmował sobie na wsi mieszkanie i osiedlał się w niej stale. Woleli robić wycieczki na wieś, w celu kupna, lub sprzedaży, a stałe locum mieć w miasteczku, w swojem otoczeniu, gdzie wszystko, co żydowi potrzebne, jest na miejscu. Najmarniejszy kramarz, handlarz skórek zajęczych, krawiec-łaciarz, chodził cały tydzień po wsiach, a na szabas i na święto wracał do miasteczka, do swojej łaźni, bóżniczki, do swego wyznaniowego otoczenia.
Żyd wiejski nie miał nawet wielkiego miru u swoich współwyznawców, zwłaszcza uczonych. Nazywano go „iszuwnik“, co znaczy „kobieciarz“, taki, co z babami wiejskiemi drobny handel prowadzi. Stateczne-