Strona:Kazimierz Wyka - Rzecz wyobraźni.djvu/53

    Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
    Ta strona została uwierzytelniona.

    tego zdobnictwa (jakże bliska Micińskiemu!), pojawiająca się w utworach całkiem różnych tematycznie:

    i świecisz torsem przejrzystym oczu jeziorem
    a bursztynowymi stopami w mozaikę zenitu bijesz
    i szumisz konchami muszlami
    w zielonawym złocie konstelacyj nad modrym nocą borem
    (W kolorowej nocy)

    Bodaj raz wypada zacytować Micińskiego, z jakże niesłusznie zapomnianego — nie zapominał go tylko Witkacy — zbioru W mroku gwiazd:

    Newady śnieżne zimne szczyty,
    gdzie orły z wrzaskiem krążą głodne,
    sosen pachnących malachity,
    mórz turkusowych szlaki wodne —
    [........]
    Na szafirowej snów głębinie
    toną żałobne gwiazd mych łodzie.
    A cień olbrzymi jest na wodzie
    od chmury, która za mną płynie.
    (Orland szalony)

    Myślę, że ta barwna i słowna egzotyka Czechowicza jest pochodną jego wyobraźni bardzo wizualnej, pochodną, w jakiej stłumiona została muzyka, a wydobyta obrazowość. Gdzie indziej staje się ona pochodną jego muzyczności, doprowadzając ją do egzotyki czysto dźwiękowej, ale także mającej swoje podobieństwa u Micińskiego:

    wyprowadzam królów szeregi
    mają szaty zorzanozłote
    ja nad falą ładogi oniegi
    złote szaty fałduję młotem
    (Moje zaduszki)

    Wizyjność i fantazjotwórstwo prowadzą jednak najczęściej do hipertrofii obrazów. Zwłaszcza wówczas, kiedy wizja słabnie, pojawia się wysypka i świerzbiączka obrazów. Od wizyjności do gadulstwa droga krótsza aniżeli na przykład od precyzji do oschłości. Czechowicz jako poeta fantazjotwórczy w ten grzech nie popadł bodaj nigdy. Na palcach policzysz wiersze, które wydają się przeciągnięte. Wizja Czechowicza jest niezwykłego