Strona:Kazimierz Przerwa-Tetmajer - Melancholia.djvu/30

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


DO KOBIETY.

Stoisz przedemną. W twarzy twojej jakoby wiele twarzy i w kształcie twym jakoby wiele kształtów. Jesteś jedna, ale imię twoje: wiele.
Oczy twoje świecą, jak źródła wśród sitowi, nęcące urokiem wędrowca, jak źródła na trzęsawiskach; włosy twoje pachną i są jak płaszcz w czas zimnej nocy; usta twoje są upojeniem śmiertelnem.
Jak zacisze różanych krzewów, co nad głowę sięgają: zacisze twoich ramion; jak ciepło słoneczne: łono twoje; jak rozkołysany leniwie ruch fal morskich w południe letnie: ruch bioder twoich. W dłoniach twych słodycz miodu i czar poranków wiosennych; w ciele twem otchłań rozkoszy, jak w widoku górskim na łąki i pola, kiedy lipcowe słońce je ozłoci i lipcowe niebo obłękitni.
Głos twój jak gwiazdy, które wschodzą, za każdem słowem jedna, aż naokoło duszy niema