Strona:Kazimierz Przerwa-Tetmajer - Erotyki.djvu/41

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


 B 


ądź zdrowa! Całe serce w tych wyrazach mieszczę,
bezmiar tęsknoty, bezmiar żalu w nich zamknąłem...
Kochanko! Czyliż kiedy spotkamy się jeszcze?
jak wąż pod skrzydło ptaka, przeczucie złowieszcze
wpełzło w mą duszę, że już nie zejść nam się społem.

Ah! Prędzej niż się rano stopi kropla rosy,
prędzej niż lilia zwiędnie, gdy mróz ziemię ścina,
prędzej niż obłok przemknie z wichrem przez niebiosy:
przy tobie modrookiej i srebrzystogłosej,
zbiegała mi święcona miłości godzina.

Kres nadszedł. Już nie zbliżyć mi do twego łona
piersi, byśmy szeptali blizkiemi ustami;
cień mi twój tylko chwytać w spragnione ramiona,
gdy staniesz przy mnie dłutem wspomnienia rzeźbiona,
gdy mnie smutek zamroczy, tęsknota omani...