Strona:Kazimierz Przerwa-Tetmajer - Erotyki.djvu/36

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


 W 


idzę ją — — idzie z słoneczną pogodą
w anielskiej twarzy,
wieczorem gdzieś nad senną wodą
i cicho marzy...

Marzy, że swojem kochaniem ocali
kogoś, co gnie się...
Ah! Coraz dalej idzie, coraz dalej,
ginie w bezkresie...