Strona:Kazimierz Orłoś - Cudowna melina.djvu/109

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


W ciągu następnych dwóch tygodni Szafranek był nieuchwytny. Muszyna dzwonił i kilkakrotnie czekał na niego w baraku. Irenka wręczyła mu we wtorek uprzejmy list, w którym inżynier pisał, że osobiście chciałby wyjaśnić interesujące redaktora sprawy, nawał pracy zmusza go jednak do odłożenia rozmowy na następny tydzień. A potem już tylko mówiła: „w terenie”, „pojechał do województwa”, a w końcu: „na chorobowym”.
I tak do spotkania nie doszło.