Strona:Kazimierz Gliński - Ostrzeżenica.djvu/35

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


miejsca Magdę porwał, w która uniósł stronę — kreśl wszystko!
— Magduś moją przy studni porwali.
— Dobrze! to będzie studnia.
Chłop kreślił linje krzywe; kościół krzyżykiem, gościniec wężem, studnię kołem, pole nierównym kwadratem naznaczył i tak dalej, wedle wskazania królewskiego.
— A teraz słuchaj, co ci powiem. Jutro, o samem południu, pod zamek idź, stań przed oknami królewskiemi od Fary i kartelusz ten nad głową trzymaj. Król prośbę zobaczy, weźmie, przeczyta i sprawiedliwości zadość się stanie.
Kmieć patrzył na swoją bazgrotę i aż się uśmiechnął; po chwili spytał:
— To król i na takiem pisaniu zna się?
— Tak!... śpij spokojnie.
Położył pocałunek na czole bólem zoranem i wyszedł.
Zawracał na „drogę królewską“, gdy jakaś kawalkada jezdnych na rynek się wtłoczyła. Dobijano się do zajazdów i wysadzano