Strona:Kazimierz Bartoszewicz - Słownik prawdy i zdrowego rozsądku.djvu/97

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.
89

nie są w tem gorsi od innych narodowości, owszem, statystyka staje po ich stronie). Siedzą chętnie pod pantoflem, filozofują na temat: jakoś to będzie.
Bywają i podgatunki Polaków, ale są to zazwyczaj formy przejściowe. Ginie np. gatunek polaka wyznania mojżeszowego. Obecnie wiele hałasu czynią Polacy zakopańscy (sami się piszą: zakopiańscy, według własnej gramatyki). Mają oni swoją własną stolicę, swój język, styl architektoniczny, swoich poetów, swoje dziennikarstwo, swoje suknie damskie, swoją muzykę, rzeźbę, swoich wielkich mężów, swoich przewodników, swoje krypcie, serdaki, ciupagi i swojego oryginalnego bzika.
Przysłowie mówi, „że mądry Polak po szkodzie“, za dni naszych jednak i z tą mądrością coraz trudniej spotykać się przychodzi.
Polemika dziennikarska może być poważna i taką mało kto czyta, albo błazeńska, i taka może liczyć na czytelników. Prostem następstwem tej drugiej jest wyrabianie śród publiczności niekorzystnej opinji o zawodzie dziennikarskim i lekceważenie go przez „szanowną publiczność“. Dlatego poważny dziennikarz milczy, kiedy go na harce wyzywają żaki i kłapouchy.
Polityk, patrz pod: prestidigitator. Politykom własnego chowu nigdy za często przypominać, że „polityka, panie majster, to nie smoła, ani klajster“.
Polowanie, zajęcie większości ludzi, Wszyscy prawie polują na popularność, urzędnicy na godności i tytuły, dziennikarze na sensacje, artyści na sławę, giełdziarze i szulery na głupich, adwokaci i kupcy na klijentów, lekarze na pacjentów, młodzież na posagi, panny na mężów.