Strona:Kazimierz Bartoszewicz - Słownik prawdy i zdrowego rozsądku.djvu/9

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.




A.

Abecadło, jedyne dzieło przynoszące uczącemu się prawdziwy pożytek, pozbawione przytem wszelkiej domieszki blagi. W dawnej polszczyźnie nazywano je rownież „obiecadło“, zapewne z tego powodu, że kto go się uczył, obiecywał sobie ciągnąć korzyści z nauki. Za naszych czasów forma „obiecadło“ zginęła, jako nie będąca w zgodzie z obecnemi stosunkami; dziś można obiecywać sobie korzyści ze sprytu, protekcji, zuchwalstwa, blagi, dobrego ożenku, związków familijnych, tytułu, łapówki, doppingu, reklamy, lokajstwa i t. d., ale nigdy z nauki. Znajomość abecadła co najwyżej można uważać jako pierwszy i główny krok do zostania redaktorem pisma, lub członkiem Akademji Umiejętności.
Abonent, osobistość niezmiernie szanowana, zwłaszcza przy końcu każdego roku kalendarzowego. Dla uzyskania jego względów, wydawcy są gotowi do wszelkich poświęceń. Ogałacają papiernie, zakupują nienapisane powieści, — nie pozwalają nawet w tym czasie ginąć z głodu literatom i artystom.
Absurd, ulubiona forma wyrażania myśli przez niektórych poetów i publicystów. Najwięcej absurdów pisze się na temat chwały lub hańby narodowej. Jeżeli