Strona:Kazimierz Bartoszewicz - Słownik prawdy i zdrowego rozsądku.djvu/62

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.
54

cnoty, gdyż prawie wszyscy boją się krytyki. Jeżeli autor mówi do ciebie: napisz krytykę mojej książki, — to znaczy: przyjacielu, napisz dla mnie reklamę. Któryś ze satyryków powiedział, że krytycy są celnikami: przy rewizji puszczają z ukłonami wielkich panów literatury, na kontrabandę dobrych przyjaciół patrzą przez palce, a rewidują ostro tylko ludzi obojętnych sobie lub nieznanych. Za dni naszych przybyły jeszcze dwa rodzaje krytyki literackiej: pierwszy to ordynarne wymyślanie, którem posługują się jednostki o zgniłych sercach i spaczonych umysłach, — drugi rodzaj to: milczenie; taktyki milczenia trzymają się „sumienni“ krytycy względem pisarzy, o których dobrze napisać nie chcą, a źle nie mogą. Boileau (w przekładzie Gorczyczewskiego) twierdził:

Gdy krytyk na me pisma żółć piórem wyleje,
Ma-li słuszność? korzystam, błądzi? to śmieję.

Dzisiejsi krytycy, zwłaszcza teatralni, muzyczni i dzieł sztuki plastycznej, mają gotowe słowniki frazesów. Nieznany autor napisał do nich komentarz, w którym między innemi czytamy: „Obrazy odznaczające się wielką inteligencją“, są to obrazy, w których piękność tak głęboko ukrywa się za inteligencją, że jej odszukać nie sposób. Artysta takim obrazem dowodzi, że wie o co mu idzie, tylko tego wymalować nie potrafi. „Przedziwny w kolorycie“ mówi się o artyście, który kiepsko rysuje — a „poprawny w rysunku“ o takim, co marnie maluje. Jeżeli malarz nie tęgo i rysuje i maluje, a treści jego obrazu zrozumieć niepodobna, to pisze się, że „potężny duch artysty nie może jeszcze znależć dla siebie „odpowiedniej formy“.