Strona:Kazimierz Bartoszewicz - Słownik prawdy i zdrowego rozsądku.djvu/141

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.
133

Wzrok wybiega het w parowy
I na wrażeń moc obfitą —
Rano widzę: żyto, krowy...
Wieczór widzę krowy, żyto...

Dalszych zwrotek autor „Słownika“ nie pamięta.
Wint, środek do przemiany ludzi łagodnych na pasjonatów. Najgrzeczniejszem wystąpieniem takiego chwilowego pasjonata jest słodkie zapytanie, skierowane do spółgrającego: „Pan dobrodziej zapewne pierwszy raz w życiu widzi karty; czy pan rozróżnia już damę od króla?“ Wyrażenia więcej poważne“: „Trzeba być zieloną małpą“, „Rozumniejszych do Tworek pakują“, i t. d., i t. d.
Wielbłąd, ssak przeżuwający, bezrogi. Jestto wielkie zwierzę, niezgrabne, łagodne, cierpliwe. Wielbłądy w postaci ludzkiej są bardzo poszukiwane na mężów, gdyż mają wszystkie przymioty wyżej wyliczone, z wyjątkiem tym jedynie, że bywają często rogate. „Bogaczom zapamiętałym trudniej do Boga iść, niż wielbłądowi przez igielną dziurę“ (Seklucjan).
Wieprz, rzeka lub „kwiczoł szczecisty“, rodzaj eunucha, ma wartość dopiero po śmierci.
Wiercibrzuch, patrz pod: polityk.
Wierszorób, spokojny warjat. Dowodzi np. rymami, że na wiosnę bywa zielono, a w zimie śnieg. Lubi porównywać się z orłem lub słowikiem. Majaczy o usteczkach, czarnych oczach, falujących łonach. Ma pretensję do każdej dziewczyny, aby się w nim kochała i potępia każdą mężatkę, niechcącą dla niego zdradzić swojego męża. Ma się za poetę zapominając, co już stary Dmochowski powiedział: