Strona:Kazimierz Bartoszewicz - Słownik prawdy i zdrowego rozsądku.djvu/122

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.
114

Skarga sądzi, że „lepsze jest ciasne sumienie, aniżeli przestrone“. Opaliński zna „hajduckie sumienie“ przy „świętej postaci“. Rej pisze:

Sumienie prawe jestto wójt od Boga,
Aby powściągał, kiedy we łbie trwoga.

Sytuacja najczęściej bywa głupia.
Szczęście, rodzaj węża morskiego, o którym od czasu do czasu chodzą głuche wieści, ale nikt go złapać nie może; natomiast nieszczęście łatwo znaleźć, choć go się nie szuka. O szczęściu ludzi rozumnych i uczciwych można czytać w bajkach i starych powieściach. Utarte jest zdanie, że każdy jest kowalem swojego szczęścia, tylko dotychczas nikt nie podał adresu kuźni, w której tego kowalstwa można się wyuczyć. Daleko łatwiej jest stu ludzi zrobić nieszczęśliwymi, aniżeli jednego szczęśliwym. Są ludzie, którzy prędzej zniosą własne nieszczęście, aniżeli cudze szczęście. Pochlebcy nawet z błędów ludzi szczęśliwych (bogatych) robią cnoty, natomiast w cnotach i zaletach ludzi nieszczęśliwych widzą wady i występki. Pesymista twierdzi, że gdy człowiek niema szczęścia, to nawet łajdakiem zostać nie może. Przysłowia znają tylko „ślepe“ szczęście i „złodziejskie“ szczęście. Prócz tego mówią, że „lepszy łut szczęścia, niż funt rozumu“, „przybądź szczęście, rozum będzie“, „gdzie szczęście panuje, tam rozum szwankuje“, „wesoło ten tańcuje, komu szczęście przyśpiewuje“, „póki komu szczęście płuży, przyjaciół mu wiele służy, — szczęście ustało, przyjaciół mało“, „im większy szelma, tem większe szczęście ma“, i t. d. Wujek mówi. „szczęśliwy bogacz, który jest nalezion bez zmazy, i który za złotem nie ubiegał, ani ufał w pieniądzach i skarbiech“.