Strona:Karol du Prel - Zagadka człowieka.djvu/20

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.

im doskonalszy mechanizm. W naszych zegarkach, w każdym wynalazku technicznym mechanizm służy pewnemu celowi; coś podobnego może zachodzić w świecie.
Określenie przyrodnicze rzeczy dotyczy wogóle strony zewnętrznej, nie istoty. „Faust“ Goethego da się rozłożyć na papier przygotowany ze szmat i czernidło drukarskie; arya Mozarta da się objaśnić jako szereg drgań następujących po sobie w powietrzu. Ale Goethe i Mozart zawahają się, czy należy podobną defini — cyę uważać za dostateczną; również wahają się roztropniejsi ludzie, czy można mechaniczne objaśnienie świata uważać za wyczerpujące.
Świat jest bez kwesty i zagadnieniem przyrodniczem, ale nadto zagadnieniem estetycznem, etycznem i metafizycznem. Uznali to wszyscy, czyj tylko umysł nie utkwił na powierzchni rzeczy.
Zapewne trudniejsza część pracy pozostaje do wykonania dla przyrodoznawstwa. Wyspiarze wspomnieni wyżej zrobili bardzo niewiele dla wyjaśnienia swego stanowiska, gdy tak dokładnie zbadali swą wyspę. Ludzkość jednak nawet tego nie dokonała względem świata. Nasza wiedza jest pozszywana z kawałków. Nauki doświadczalne, które uprawiamy, są dalekie od skoóczoności i jest rzeczą pewną, że wciąż będą powstawać nowe gałęzie wiedzy. Niema zatem nawet mowy o tem, że nasza filozofia, nasze poglądy na świat są skończone pod jakimkolwiek bądź względem. Jest to tem mniej możliwe, że zjawiska przyrody, najważniejsze dla ugruntowania poglądu na świat, są dla nas najciemniejsze i najbardziej zagadkowe.
Astronomia ogarnia największą część świata i osiągnęła najściślejsze wykończenie, lecz w poznaniu świata zewnętrznego korzysta mało z usług filozofii, a na widok