Strona:Karol Szajnocha-Lechicki początek Polski.djvu/014

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


Tych kilka przykładów ostatniej daty wystarczy do okazania, z jakiem wytężeniem umysłu i zaparciem serca silono się zrozumieć znaczenie naszych zagadkowych praojców, nie wahając się gwoli temu spowinowacić się z Lezgami i Awarami, szukając Lachów w najdzikszem barbarzyństwie azyjskiem.
Szukano ich pomiędzy swoimi i cudzymi, w pobliżu i w oddali — na wschodzie, zachodzie i południu.
Tylko jedna strona północna uszła ciekawego oka badaczów, nie nęci uczonych poszukiwań dzisiejszych.
Znalazł się wprawdzie pewien przed laty głos, głos szlachetnego Czackiego, który w sławnem dziele swojem wyrzekł stanowczo, iż ledwie nie wszystkie prawa i urządzenia nasze przyszły nam z północy skandynawskiej — lecz to bezdowodnie rzucone zdanie nie wywołało żadnego echa.
Dzisiejsi uczeni nie tylko odmówili mu wszelkiej wagi, lecz poniewolnym nawet wzrokiem zawadziwszy czasem o północ, oświadczają się z jakąś dziwną żarliwością przeciw wszelkiemu, jej wpływowi na Polskę (Lelew. Po. śr. wiek. I. 424. Maciej. Pierw. dz. 65).