Strona:Karol May - Zwycięzcy.djvu/73

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została skorygowana.


głem się oddalić na kilka godzin. czy wszystko gładko przeszło?
— Jeżeli nie gładko, to w każdym razie ku memu całkowitemu zadowoleniu. Wzięliśmy w niewolę całe towarzystwo.
— Czy Persa, którego zwiecie Sefirem, również?
— Tak.
— Ale chodzi przedewszystkiem o to, by mieć nietylko jego osobę, lecz również dowody!
— Tych jest więcej, niż dosyć!
— Pewne, niezbite?
— Tak przekonywujące, że już otrzymał bastonadę.
— Kazał go pan obić? Gdybym nie miał do czynienia z panem, zapytałbym, czy ma pan ku temu prawo.
— Wolę też zaraz przyznać się, że, gdy wyjeżdżałem, zabierano się właśnie do bastonady pozostałych wziętych do niewoli piętnastu drabów.
— Odrazu piętnaście osób? I bez sędziowskiego upoważnienia, czy też zezwolenia? Drogi przyjacielu, czy będzie pan mógł za to odpowiadać?

71