Strona:Karol May - Zwycięzcy.djvu/26

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została skorygowana.


pani twego niewieściego namiotu! Czy ona nie lubi się zdobić?
— Najlepszą jej ozdobą, zarówno jak i moją, jest uczciwość, a wszystko, co tu leży, jest cudzą własnością. Rozważ to!
— Rozważam to! Ale jednocześnie rozważam również, że jest wstydem odkryć to bogactwo i nie zachować go przy sobie. Mam nadzieję, że przynajmniej wolno mi będzie dziesięcioma palcami objąć to wszystko.
— Przeciwko temu nie nie mam. Jeśli ma ci sprawić przyjemność, uczyń to!
— Zaraz, zaraz! Spójrz, jak ale to skrzy, jak promienieje!
Moi mały Hadżi był w gruncie rzeczy człowiekiem uczciwym, ale ten metal i te kamienie wywierały nań wpływ. Dlatego też rzekłem, podczas gdy grzebał się w skrzyni i przerzucał kamienie z jednej ręki do drugiej:
— Przyjazny promień z oczu twojej Hanneh jest piękniejszy i tysiąckroć więcej wart, aniżeli te wszystkie martwe i sztuczne błyskotki!
Cofnął na to szybko ręce, spojrzał na mnie ciepłym wzrokiem i odparł:
— To prawda, sihdi! W oczach, o których

24