Strona:Karol May - Zwycięzcy.djvu/119

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została skorygowana.


mniej w tym kierunku zwrócić mi spokój i równowagę ducha.
— Stracenie Sefira? — zapytał Amuhd Mahuli. — Przecież już nie żyie!
— Nie żyje? — zapytałem. — Nie wiem nic o tem!
Amuhd Mahuli obrzucił mnie znaczącem, poruzumiewawczem spojrzeniem i odparł:
— Umarł tak, jak mu przepowiedziałeś, sihdi.
— Kiedy i gdzie?
— Kiedy... jeszcze w wieczór tego samego dnia... Gdzie... w więzieniu; sam się powiesił.
— Sam...?
— Tak, sam. Osman Pasza był u niego w więzieniu, by go przesłuchać, poczem celę zamknięto. Gdy w pół godziny potem przyszedł dozorca z wodą, Sefir już nie żył. Powiesił się.
— Kiedy i kto ci o tem opowiedział?
— Dzisiaj rano jeszcze, gdy u mnie spałeś, a Osman Pasza kazał mi do siebie przyjść, ażeby mi polecić wyjazd razem z wami, opowiedział mi o Sefirze.
— Dlaczegoś więc przemilczał o tem wydarzeniu?

117