Strona:Karol May - Przez kraj Skipetarów.djvu/105

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.
—   95   —

nazwcą Koranu, lecz kitab el mukaddas[1]. Czy usprawiedliwię to bluźnierstwo, gdy będę kiedyś przechodził po wązkim jak ostrze noża „moście śmierci“?
— Całkiem pewnie.
— Ale ja wątpię.
— Nie obawiaj się! Mahometanin zgrzeszyłby oczywiście względem potomków proroka, gdyby nosił ich odznaki, lecz chrześcijanin nie potrzebuje oglądać się na ten przepis religijny. Wyznawcom biblii wolno się ubierać, jak chcą.
— To wam lepiej i wygodniej, niźli nam. Ale błąd jednak popełniam. Gdybyś sam był sobie chustę obwiązał, to zaciężyłoby to na twojem sumieniu. Ponieważ zaś to czynię ja, wierny syn proroka, więc czeka mię kara.
— Bądź spokojny. Przyjmuję chętnie ten grzech na swoje sumienie.

— I pójdziesz zamiast mnie do piekła?

  1. Święta księga — biblia.