Strona:Karol May - Osman Pasza.djvu/62

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została skorygowana.

— To kłamstwo!
— To prawda!
— A jeżeli prawda, to poprostu bawił się z tobą, żartował, to jego ulubiona gra! Będzie wolny i mnie uwolni, zanim się opamiętasz!
— Tylko dusza jego będzie wolna, bo kijami wypędzimy ją, zarówno jak i twoją, z waszych przeklętych ciał!
— Kije są dla ciebie, a nie dla nas. Przysięgam ci na Allaha i proroka, że wkrótce poczujesz szpicrutę, którą mi zabraliście, znęcając się nade mną! Wtedy twoja dusza wyskoczy ci z obrzydliwej skóry wprost do piekła!
Sefir odpowiedział pogardliwym śmiechem, poczem kroki zbliżyły się do naszych drzwi. Słyszałem wyraźnie kroki dwuch tylko osób. Odsunięto rygle i uchylono kratę; sefir wkroczył wraz z tym małym człeczyną, który zwiódł mnie przebraniem Hadżi Halefa, a który teraz miał małą migotliwą lampkę.
Herszt obrzucił izbę ostrem badawczem spojrzeniem, przystąpił do ochmistrza, który był najbliżej, schylił się i sprawdził sznury.
— W porządku! — rzekł, wyprostowując się — z tobą pomówię później. Kolej jest na chrześcijanina, z którym właściwie jeszcze nie mówiłem
Stanął nade mną i kazał małemu przybliżyć lampę, aby lepiej mi się przyjrzeć. Nie uważał za konieczne sprawdzenie moich sznu-

60