Strona:Karol May - Osman Pasza.djvu/43

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została skorygowana.

Wyszliśmy na dwór, gdzie przed bramą czakał na nas zastęp jeźdźców. Stanąłem na jego czele wraz z kol agasim i ochmistrzem. Ten pierwszy, zaledwie opuściliśmy miasto, poruszył sprawę rozkazów, jakie miał ode mnie otrzymać:
— Ty, effendi, jesteś muszir, seraskier Paszą[1] naszej armji, — rzekł — ja zaś ferik Paszą[2]. Wszyscy mają tobie być posłuszni, a mnie moich sześćdziesięciu ludzi. Z chęcią idziemy na tę walkę i jesteśmy gotowi skoczyć dla ciebie w ogień. Powiedz mi tylko, co mam robić i jak się mam zachowywać!
— Przedewszystkiem musimy jak najprędzej i możliwie niepostrzeżenie zajechać do Birs Nimrud — odrzekłem,
— Niepostrzeżenie? Wobec tego byłoby wskazane zboczyć z tej drogi.
— Słusznie; ale wtedy wjeżdżamy na zły teren i narażamy nogi naszych koni na niebezpieczeństwo.
— O, nie. Musisz wiedzieć, że tu jest nasze pole ćwiczeń, znamy więc każdą piędź ziemi. Jeśli wrogowie spodziewają się ataku, oczekują go od strony miasta. Czy nie?

— Nieinaczej.

  1. Marszałek głównodowodzący.
  2. Generał dywizji.
41