Strona:Karol May - Osman Pasza.djvu/16

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została skorygowana.

, że są dość ważne, aby wytłumaczyć to nocne wtargnięcie!
— Są bardzo ważne. Chodzi o napad na karawanę i o mord dwunastu ludzi.
— Co za karawana?
— Karawana Piszkhidmet Baszi, który był gościem tutejszego namiestnika. Została przed paru godzinami napadnięta nieopodal ruin i obrabowana, przyczem Piszkhidmet Baszi i jego jedenastu żołnierzy stracili życie.
— Kim są mordercy?
— Pewien chrześcijanin i sunitski Haddedihn, którzy byli już pociągnięci do mehkeme za morderstwa, pohańbienie grobów i szmugiel, ale uciekli.
— Czy możecie tego dowieść?
— Tak.
— Czem?
— Jesteśmy świadkami. Byliśmy przy tem i jedynie nam udało się ujść tej krwawej kąpieli.
— Opowiecie mi przebieg tych wydarzeń. Teraz przejdźmy do sprawy listu, o którym była mowa.
— Jest dla namiestnika — wywinął się Peder.
— Zastępuję go!
— Zawiera pismo, które musi być przez niego podpisane!
— Mamy odwieźć to pismo zpowrotem, więc musi nam być zwrócone.