Strona:Karol May - Osman Pasza.djvu/14

    Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
    Ta strona została skorygowana.

    — Tak.
    — Jaką to?
    Mówił po arabsku, zatem zwracał się na ty. Zanim mogłem odpowiedzieć, wtrącił się do rozmowy namiestnik:
    — Słyszę, że karawana Piszkhidmet Baszi została napadnięta, i on wraz z ludźmi zamordowany. Tymczasem on tu stoi. Czem to się tłumaczy.
    — Bardzo zwyczajnie, tak, jak i wiele innych rzeczy ci się dzisiaj wyjaśni. — odparłem.
    — Ale gdzie jest Haddedihn? Dlaczego nie sprowadzasz go ze sobą? — spytał zjadliwym tonem. — Coś musiało się zdarzyć, cobyś chciał ukryć!
    — Życzę ci, abyś miał tak mało do ukrycia, jak ja! Będzie lepiej dla ciebie, jeżeli wogóle przestaniesz mówić!
    Wziąłem generała na stronę i omówiłem z nim plan działania; zatwierdził go i przystąpił odrazu do wykonania, wydając odpowiednie zarządzenia. Został sam w pokoju; inni udali się do sąsiedniego gabinetu. Również i kapral z jego żołnierzami zostali wezwani, gdyż byli nam potrzebni do aresztowania Persów; widok bowiem podobnie wzmocnionej warty przed mieszkaniem namiestnika mógłby ich spłoszyć. Namiestnikowi polecono, aby milczał i zachowywał się spokojnie, jeśli nie chce narazić god-

    12