Przejdź do zawartości

Strona:Karol May - Old Surehand 03.djvu/253

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Ta strona została skorygowana.
—  231  —

 — Nie widziałem ciebie nigdy jeszcze, ale wiele, bardzo wiele o tobie słyszałem.
 — Kto ty jesteś?
 — Nazywam się Helmers, a pochodzę ze starego kraju.
 Poważna twarz Indyanina rozjaśniła się. Miał może dopiero dwadzieścia pięć lat i mógł uchodzić za typ pięknego przedstawiciela swej rasy.
 — Ty więc jesteś tym myśliwcem, który ocalił moją siostrę Karję?
 — Przypadek to zdarzył.
 — To nie był przypadek. Wziąłeś konie od Komanczów i pojechałeś za nimi. Czoło Bawole winien ci wielką wdzięczność. Jesteś mężnym jak twój rodak, Matavase, książę skał.
 — Ty go znałeś?
 — Znałem. Słyszałem także o pewnym myśliwcu, którego Apacze i Komancze nazywają Itintika, Grotem Piorunowym.
 — A nie widziałeś go jeszcze nigdy?
 — Nazywa się Grot Piorunowy, ponieważ jest szybki i pewny jak grot strzały, a potężny i ciężki, jak piorun. Jego rusznica nie chybia nigdy, a oko jego nie zabłądzi na żadnym śladzie. Słyszałem o nim wiele. Nie widziałem go dotychczas, ale dzisiaj go widzę.
 — Gdzie? — zapytał Helmers zdziwiony.
 — Tu. Ty nim jesteś.
 — Ja? Po czem mnie poznajesz?
 — Po twym policzku. Grot Piorunowy ma na policzku ranę od noża, o której wiedzą wszyscy, którzy o nim słyszeli. Takie znaki łatwo się pamięta. Czy dobrze odgadłem, czy nie?
 Helmers skinął głową i odpowiedział:
 — Masz słuszność. Nazywają mnie istotnie Grotem Piorunowym, Itintiką.

 — W takim razie dziękuję Wahkoncie[1] za to, że

  1. ↑ Bogu.