Strona:Karol May - Old Surehand 03.djvu/253

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


— Nie widziałem ciebie nigdy jeszcze, ale wiele, bardzo wiele o tobie słyszałem.
— Kto ty jesteś?
— Nazywam się Helmers, a pochodzę ze starego kraju.
Poważna twarz Indyanina rozjaśniła się. Miał może dopiero dwadzieścia pięć lat i mógł uchodzić za typ pięknego przedstawiciela swej rasy.
— Ty więc jesteś tym myśliwcem, który ocalił moją siostrę Karję?
— Przypadek to zdarzył.
— To nie był przypadek. Wziąłeś konie od Komanczów i pojechałeś za nimi. Czoło Bawole winien ci wielką wdzięczność. Jesteś mężnym jak twój rodak, Matavase, książę skał.
— Ty go znałeś?
— Znałem. Słyszałem także o pewnym myśliwcu, którego Apacze i Komancze nazywają Itintika, Grotem Piorunowym.
— A nie widziałeś go jeszcze nigdy?
— Nazywa się Grot Piorunowy, ponieważ jest szybki i pewny jak grot strzały, a potężny i ciężki, jak piorun. Jego rusznica nie chybia nigdy, a oko jego nie zabłądzi na żadnym śladzie. Słyszałem o nim wiele. Nie widziałem go dotychczas, ale dzisiaj go widzę.
— Gdzie? — zapytał Helmers zdziwiony.
— Tu. Ty nim jesteś.
— Ja? Po czem mnie poznajesz?
— Po twym policzku. Grot Piorunowy ma na policzku ranę od noża, o której wiedzą wszyscy, którzy o nim słyszeli. Takie znaki łatwo się pamięta. Czy dobrze odgadłem, czy nie?
Helmers skinął głową i odpowiedział:
— Masz słuszność. Nazywają mnie istotnie Grotem Piorunowym, Itintiką.

— W takim razie dziękuję Wahkoncie[1] za to, że

  1. Bogu.