Strona:Karol May - Old Surehand 02.djvu/187

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


mówili o tem, że macie się udać na Llano Estacado, ażeby napaść na Bloody Foxa; natychmiast tedy pojechał prosto do niego, aby go ostrzedz, a do domu posłał po trzystu ludzi Foxowi ku pomocy. Ci to ludzie stoją teraz tam za kaktusami.
— Uff!.. To to zrobił Winnetou — ale coś ty wiedział?
— Dowiedziałem się o tem od niego. On pojechał do Foxa, a ja wziąłem się ku Błękitnej Wodzie, aby was pod patrzeć i uwolnić Old Surehanda. I jedno i drugie poszło mi gładziej, niż się spodziewałem — i wtedy, kiedyś ty w otoczeniu swoich najlepszych wojowników siedział na brzegu przy ognisku, ja leżałem w trzcinie w wodzie i słyszałem każde słowo.
Wydzierał mu się krzyk wściekłości — ale zdusił go w sobie, wyrzucając z warg coś w rodzaju syku.
— Potem na jeziorze schwytałem cię — mówiłem dalej — a drugiego dnia wypuściłem. Sądziłeś wtenczas, że odjechałem na zachód — tymczasem zwiodłem was i wróciłem napowrót nad Rio Pecos. Tam zastałem dwu wojowników, co czekali na Nale Masiuwa, aby mu pokazać bród. Obserwujemy ich z Old Surehandem, a tymczasem nadchodzą dwaj posłańcy Naje Masiuwa, którzy mieli ci donieść, że ich wódz nie może tak prędko nadejść, ponieważ został napadnięty i pobity przez jazdę białych i że dopiero musi wysyłać do domu po stu nowych wojowników.
— Uff, Uff!
— Kiedy ci dwaj posłańcy rozmawiali z twoimi dwoma wojownikami i kiedy im objaśnili cały plan, my leżeliśmy za najbliższym krzakiem i słyszeliśmy każde słowo.
— Old Shatterhand musi być ulubieńcem złego Ducha; ten mu wskazuje ścieżki, wiodące do tajemnicy — i broni go, gdy po niej kroczy.
— Pshaw!... Potem wysłałeś sześciu ludzi na zwiady. Podsłuchaliśmy ich nad wodą w Alczeze-czi; tam ich potem zabito.