Strona:Karol May - Old Surehand 01.djvu/34

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


stronę, nie spostrzegłszy, że miał już wolną drogę przed sobą. Pędził w górę w potężnych susach wprost na mnie. Przeraziłem się niemniej, jak Needler; strzelba wypadła mi z ręki, i zacząłem uciekać. Skakałem z kamienia na kamień po skalistem zboczu, a potwór za mną. Naraz rozwarła się przede mną wielka dziura w skalnej ścianie, więc wlazłem w nią tak szybko, jak jeszcze nigdy przedtem nie znikałem w dziurach. W otworze się ściemniło, gdyż zwierz włożył weń głowę, o ile mu tylko rogi na to pozwoliły. Parskał, jak dyabeł, i czułem na twarzy gorący jego oddech. Ale strach ściganego zwierzęcia był większy od jego gniewu; wyciągnął głowę i pobiegł dalej. Przytem odwrócił się lewym bokiem do wodza, siedzącego naprzeciwko i czekającego na to z zimną krwią. Wymierzył krótko i wypalił, a łoś runął równocześnie na ziemię.
„W jednej chwili zbiegł To-ok-uh z tamtej strony i wszedł na tę. Kiedy ja wysunąłem ostrożnie głowę, przypatrywał się olbrzymiemu zwierzęciu i zawołał do mnie z uśmiechem:
„— Niech mój brat wyjdzie! Ten peere[1] padł od jego kuli, więc jest jego własnością.
„— Od mojej kuli? — zapytałem zdumiony, wyłażąc z dziury.

„— Tak — rzekł, skinąwszy chytrze głową. — Jesteś At-pui, Dobre Serce i chciałeś nas ocalić, zato zbieraj sławę u swoich. Wojownicy Panasztów oddali wampum i przybyli przed wami na dolinę łosi, gdzie ukryli broń swoją. Nie mogliście znaleźć tam innej zwierzyny oprócz dziecka łosia, które widzę na grzbiecie waszego muła. Byłeś na tyle otwarty, że powiedziałeś mi, iż trafiasz obok celu, lecz musisz o tem milczeć, gdyż życzę sobie, żeby towarzysze szanowali cię tak, jak ja cię miłuję. Usiadłem na skale i kazałem pędzić na siebie to niezwykle ogromne zwierzę, wtem spostrzegłem ciebie i postanowiłem natychmiast ci je darować. Niechaj będzie,

  1. Łoś w języku Szoszonów.