Strona:Karol May - Old Surehand 01.djvu/249

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


— Tak, on nie być, całkiem nie być. Kilku ruszyć za nim, ale potem powrócić i jego nie znaleźć.
— Co czerwoni potem zrobili?
— Przywiązać masser Bob do konia, zabrać mięso odjechać.
— Dokąd?
— Jechać dwa dni, aż Bob zamknąć potem w namiocie. Powiedzieć mu, że sprowadzić także Bloody Foxa, a kiedy go sprowadzić, massa Fax umrzeć z masser Bob przy słupie męczeńskim.
— Hm. Czy deszcz bardzo padał?
— Bardzo. Deszcz zmoczyć Bob do skóry.
— W takim razie wszystko rozumiem. W jakiej porze to było?
— Kiedy masser Bob wrócić, być wkrótce wieczór, a kiedy z Indsman dojść do Góry Deszczowej, zacząć być bardzo ciemno.
— Fox musiał wrócić, lecz nie zapuszczał się całkiem aż na to miejsce. A jeśli się odważył i zobaczył, że odeszli, nie mógł zaraz iść za nimi, bo nie widział śladów w ciemności. Rano zaś ślady zniknęły, bo trawa podniosła się z powodu deszczu. On nie wiedział nic o tem, że czerwoni ciebie spotkali i pojmali. Myślał, że zabłądziłeś i musiał ciebie szukać. Nie znalazłszy cię, czekał może z dzień na twój powrót. Gdy nie wracałeś, przypuścił może, że widziałeś czerwonych.
— Tak, on to myśleć.
— Przecież mogłeś już był powrócić, kiedy oni napadli na niego. Mogli ciebie nie zobaczyć, a ty, widząc, że go nie było, mogłeś także, odjechać.
— Tak, do domu, do matki Sanny!
— Tak, mógł się tego po tobie spodziewać, a że nie mógł pójść za czerwonymi, bo nie wiedział, gdzie poszli, nie pozostało mu nic innego, jak wrócić do domu i zobaczyć, czyś już tam jest.
— Ale gdy Bloody Fox zobaczyć, że masser Bob nie być u matki Sanny?
— To musiał znów wyjść, by ciebie szukać. Kto