Strona:Karol May - Niewolnice II.djvu/81

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


— Oczywiście, w razie potrzeby, mogę się z tem pytaniem zwrócić także do którego z wyższych urzędników?
— Nie, gdyż u żadnego z nich nie będę. Ponieważ kiedy wyposażył mnie w nadzwyczajne pełnomocnictwa, jestem tym ludziom niemiły. Zdaję się zwykle na siebie samego, zupełnie tak, jak ty. I ty także rzadko kiedy zwracasz się o interwencję do zastępcy swego kraju.
Miał słuszność, bo kiedy tylko mogę dopiąć czego samodzielnie, nigdy się do nikogo o pomoc nie zwracam. — Było więc rzeczą postanowioną, że miałem Córy Fessarów odprowadzić do domu, mając przy sobie dwudziestu żołnierzy reisa effendiny, jako eskortę.
Co za radość była między kobietami, kiedy wydałem rozkaz, ażeby się przygotowano do drogi. Ben Nil ruszał, oczywiście, ze mną; nie obszedłbym się bez niego. Selim natomiast zupełnie nie był mi potrzebny i miał jechać z reisem effendiną. Kiedy, przez żart, wezwałem go, aby osiodłał swego wielbłąda, odpowiedział:
— Effendi, pozwól mi udać się do Chartumu! Beni Fessara, do których dążysz, nie są godni ujrzenia u siebie najwaleczniejszego z bohaterów. Będzie ci wprawdzie brak mojej

79